Kościół pod wezwaniem Ducha Świętego ▪ Piotr Zagała

Opublikowano: 22 maja 2012, Odsłon: 1 919
  • Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w pobliżu sklepu motoryzacyjnego „AUTO CZĘŚCI” przy ulicy Westerplatte 44 istniał niegdyś kościół i szpital dla trędowatych kobiet.

    Kościół ów, a właściwie kościółek, po raz pierwszy pojawia się w źródłach w 1299 roku. Na jego utrzymanie mieszczanie świdniccy składali liczne darowizny i obdarowywali go podobnie jak szpital wieloma datkami. Wiadomo, że we wnętrzu świątyni znajdował siej ołtarz ku czci Wszystkich Świętych. Znanych jest też trzech duchownych służących w tej świątyni. W roku 1383 pojawia się Chrysostomus de Porte, w 1389 Peter Flechser, a w 1403 Hieronymus Probisthayn, Pod koniec XV wieku trąd zanika i od tej mniej więcej pory szpital zaczyna nosić nazwę „szpitala biednych” lub szpitala pod wezwaniem Ducha Świętego. W roku 1544 miała miejsce gruntowna przebudowa szpitala i kościoła. W następnych latach w dalszym ciągu obie te instytucje otrzymywały hojne zapisy. Z biegiem czasu ofiarność ówczesnego społeczeństwa była jednak coraz mniejsza, toteż renowacja szpitala i kościoła w 1618 roku odbyła się już na koszt miasta. W tym samym roku, 5 czerwca, mały kościółek został przejęty przez protestantów. Pierwsze ewangelickie nabożeństwo miał tu rzekomo odprawić pastor Henoch Bartsch. Luteranie niedługo cieszyli się nowymi nabytkami. W 1629 roku szpital z kościołem oddano w ręce jezuitów. Podczas wojny trzydziestoletniej zabudowania szpitalne i budynek świątyni zniszczył w roku 1632 wielki pożar. Szpitala już nigdy nie odbudowano, natomiast w roku 1700 na miejscu kościoła wybudowano niewielką kaplicę w kształcie wieży, na której znajdowała się inskrypcja w języku łacińskim. Tekst tej inskrypcji po przetłumaczeniu na język polski brzmiał następująco: „Kaplica wybudowana z ruin spalonego kościoła i szpitala pod wezwaniem Ducha Świętego”. W maju i czerwcu 1810 roku kaplica została odnowiona przez nieznanego dobroczyńcę, który ukrył się pod inicjałami J.H. Miał o tym przypominać łaciński napis umieszczony na krzyżu kaplicy. Od tej pory nie wzbudzała już ona większego zainteresowania wśród potencjalnych „konserwatorów”, ulegając z wolna procesowi niszczenia. Z upływem czasu stała się obiektem zapomnianym. Spory w tym udział miała przeprowadzona w latach sześćdziesiątych XIX wieku zmiana przebiegu trasy ówczesnej ulicy Reichenbacher Strasse czyli Dzierżoniowskiej (obecnie Westerplatte). O ile przed tą zmianą kaplica znajdowała się tuż na skraju drogi prowadzącej do Dzierżoniowa, to po jej dokonaniu znalazła się w szczerym polu i prowadziła do niej tylko ścieżka. Nic więc dziwnego, że kiedy w 1874 roku grunt, na którym stała kaplica kupił kowal Robert Lindner, mała świątynia była już poważnie nadgryziona zębem czasu. Według opisu z tego roku miała ona 3,5 metra szerokości i 3,26 metra długości. Była masywną budowlą w tak zwanym jezuickim stylu. Dostępu do jej wnętrza broniła żelazna krata. W środku znajdował się tylko przytwierdzony do ściany krzyż. Lindner chciał kaplicę rozebrać, na co jednak absolutnie nie wyrażał zgody ówczesny proboszcz Hugo Simon. W międzyczasie rozgorzał także spór, kto formalnie pod względem prawnym jest właścicielem kaplicy: R. Lindner posiadający parcelę, na której była ona umieszczona, parafia katolicka w Świdnicy czy miasto. Rozstrzygnięcie tych dwóch kwestii ciągnęło się całymi latami. Ostatecznie w grudniu 1892 roku Robert Lindner został właścicielem kaplicy, która była już wówczas w stanie ruiny i zobowiązał się do jej rozbiórki, co też nastąpiło w roku następnym. Na początku kwietnia 1893 roku po kaplicy nie było już ani śladu.


    Kategoria: Kościoły i religie

  • Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz