Kościół pw. św. Józefa w Świdnicy kościołem-matką trzech parafii ▪ Lucjan Momot

Opublikowano: 22 maja 2012, Odsłon: 2 459
  • Za niemieckich czasów w Świdnicy była tylko jedna rzymskokatolicka parafia – przy kościele pw. św. Stanisława i św. Wacława, czyli – jak świdniczanie mówią potocznie – przy „dużym kościele”. W roku 1946, a więc już za polskich czasów, powstała w naszym mieście druga rzymskokatolicka parafia – przy „małym kościółku”, czyli przy kościele pod wezwaniem św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny.

    Tutaj nieco historii. W 1689 roku baron Leopold Henryk von Garnier, wraz z żoną, przeznaczył 15 tysięcy guldenów na założenie dwóch klasztorów w Świdnicy i w Głogowie. W dziesięć lat później, a więc w 1699 roku, cesarz zezwala na wzniesienie klasztoru w Świdnicy. Fakt ten przyspiesza kolejne decyzje. W roku 1700 przełożona wrocławskiego klasztoru SS. Urszulanek wydzierżawia w Świdnicy dom na rogu dzisiejszej ul. Grodzkiej i ul. Zamkowej. W domu tym 1 sierpnia 1700 r. zamieszkało 6 sióstr – zakładając tym samym klasztor. W r. 1711 SS. Urszulanki kupiły na ul. Kotlarskiej 3 domy, w roku 1714 zbudowały kaplicę. Później dokupiły dalsze domy i w 1739 r. miały już 5 domów. 1 października 1754 roku położono kamień węgielny pod budowę kościoła klasztornego – na miejscu wyburzonych kamienic przy ul. Kotlarskiej.

    Podczas trzech wojen śląskich budowa kościoła posuwała się z wielkim trudem, tak że dopiero 12 lipca 1772 r. został poświęcony jako kościół pw. św. Józefa Oblubieńca NMP.

    W r. 1877 – w czasie Kulturkampfu, czyli w latach walki rządu pruskiego z Kościołem rzymskokatolickim, mającej na terenach polskich charakter walki z polskością – SS. Urszulanki musiały opuścić Świdnicę, dokąd powróciły po 11 latach.

    Siostry prowadziły różne szkoły dla dziewcząt. SS. Urszulanki ponownie zostały wypędzone przez hitlerowców 25 lipca 1941 r. Dwie z nich zostały aresztowane, a jedna zamknięta w obozie koncentracyjnym. W klasztorze umieszczono szkołę dla młodzieży niemieckiej, ewakuowanej z terenów III Rzeszy bombardowanych przez lotnictwo koalicji antyhitlerowskiej.

    Po wyzwoleniu to jest po zajęciu Świdnicy przez Armię Czerwoną, latem roku 1945 SS. Urszulanki powróciły do swojego klasztoru. Nie żyło się im spokojnie: były nękane przez UB i MO, których funkcjonariusze przeprowadzali bezprawne rewizje, połączone z kradzieżą co cenniejszych przedmiotów. W latach pięćdziesiątych siostry wyjechały do NRF-u, gdzie zamieszkały w Mannheim. W ich świdnickim klasztorze przez jakiś czas mieściło się Małe Seminarium Duchowne Towarzystwa Chrystusowego, które zlikwidowali polscy stalinowcy. Następnie władza świdnicka budynek poklasztorny częściowo przeznaczyła na internat Technikum Budowlanego, częściowo na potrzeby parafii. W części parafialnej, na jednym piętrze, przez parę lat mieszkały SS. Prezentki, które obecnie prowadzą przedszkole przy ulicy Piekarskiej.

    W maju roku 1946 w klasztorze SS. Urszulanek zamieszkał, przesiedlony ze Lwowa, ksiądz kanonik Józef Rzeczkowski, który został prefektem w Państwowym Liceum Pedagogicznym w Świdnicy.

    22 października 1946 r. ks. dr Karol Milik, administrator apostolski Archidiecezji Wrocławskiej, dekretem przez siebie wydanym, wydzielił z parafii św. Stanisława i św. Wacława nową parafię z siedzibą przy kościele klasztornym SS. Urszulanek pw. św. Józefa Oblubieńca NMP. Pierwszym proboszczem parafii został ks. kan. Józef Rzeczkowski. Nowa parafia sięgała do wsi Słotwina i Zawiszów. W roku 1947 parafii przydzielono kościół pokapucyński (obecnie Zielonoświątkowy). Ponieważ kościół ten nie był używany, w 1954 roku został zabrany przez miasto i przydzielony Kościołowi polskokatolickiemu.

    Pod koniec proboszczowania ks. prałata J. Rzeczkowskiego jego współpracownikiem był późniejszy sufragan wrocławski ksiądz biskup Józef Pazdur.

    W lipcu r. 1972, po przejściu ks. prałata Józefa Rzeczkowskiego na zasłużoną emeryturę, parafię „u św. Józefa”, w skład której wchodziło ciągle wówczas rozbudowujące się osiedle Młodych („sypialnia Świdnicy”), obejmuje młody, ale młodością już doświadczoną życiem, kapłan pełen sił, energii i pomysłów ks. Stanisław Pasyk.

    Od pierwszych dni pobytu na nowej placówce jego marzeniem stało się wybudowanie na os. Młodych świątyni i ustanowienie tam parafii, „aby – jak powiedział w jednym z kazań – odciążyć mały kościółek parafialny i mieszkańcom os. Młodych ułatwić wypełnianie powinności religijnych”. Miną jednak długie lata starań u ówczesnych władz komunistycznych Polski, zanim władza 18 paździenika 1980 r. – na fali solidarnościowej odnowy – wyrazi zgodę na budowę świątyni. Od dnia uzyskania zgody aż do końca lutego 1983 r. ks. S. Pasyk zarządza dwiema parafiami: swoją i erygowaną 6 stycznia 1981 roku na os. Młodych – parafią pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, będąc cały czas pochłonięty budową osiedlowego kościoła. Nawet po przekazaniu w lutym roku 1983 – z woli biskupa wrocławskiego – nowej parafii ks. Kazimierzowi Jandziszakowi jeszcze przez dłuższy czas był zaangażowany w dzieło budowy monumentalnej świątyni.

    W tym czasie nabiera tempa budowa osiedla Zawiszów – drugiej „sypialni Świdnicy” – kanonicznie przynależnego do parafii św. Józefa. Dla ks. kanonika było to nowe wyzwanie.

    Tym razem, gdy chodziło o stronę formalną, z rozpoczęciem budowy kościoła było łatwiej, ponieważ władza świecka nie stawiała przeszkód: 14 grudnia 1988 roku Urząd Miejski w Świdnicy sprzedał ks. Pasykowi dla nowej parafii działkę budowlaną i… można było zaczynać. Gorzej było z zapałem, z zaangażowaniem w dzieło budowy parafian z Zawiszowa. Nie negowali oni potrzeby wzniesienia świątyni, ale nie wierzyli, że uda się realizacja tego śmiałego przedsięwzięcia, bo – mówiono – „kryzys, zubożenie społeczeństwa, a na Zawiszowie mieszkania drogie, bo niedokończona budowa kościoła na os. Młodych, że… Świdnica tego nie uciągnie”. Uciągnęła. 3 czerwca 1990 roku, w dzień Zielonych Świąt, w murach wznoszonej świątyni (jeszcze bez dachu!) odprawiono pierwszą w dziejach zawiszowskiej parafii Mszę świętą.

    Do 25 czerwca 1991 r. kiedy to oficjalnie została erygowana parafia pw. Ducha Świętego na os. Zawiszów z nowym proboszczem – ks. Jerzym Skalskim, cały ciężar budowy zawiszowskiego ośrodka duszpasterskiego dźwigał na swych barkach ks. Stanisław Pasyk.

    Przejęcie kierownictwa budowy kościoła na Zawiszowie przez nowego proboszcza nie oznaczało, że ks. kanonik S. Pasyk spocznie na zasłużonych laurach – to było by sprzeczne z jego naturą człowieka czynu: z „marszu” zaczął robić przymiarki do zorganizowania kolejnej parafii i budowy kościoła przy ulicy Hanki Sawickiej (dzisiejsza ul. Wałbrzyska) w posowieckim obiekcie, który – gdy w Świdnicy stacjonowała Armia Radziecka – był „stołowoj” czyli stołówką, zaś za niemieckich czasów należał do kompleksu budynków, wzniesionych w latach 1905- 1907 dla potrzeb tzw. Fundacji Kessla.

    Pod koniec wiosny 1995 r. nastąpiło sfinalizowanie wysiłków ks. kan. S. Pasyka: 12 czerwca tego roku jego Eminencja ks. kardynał Henryk Gulbinowicz, arcybiskup metropolita wrocławski specjalnym dekretem erygował w odpowiednio zaadaptowanym dla celów sakralnych obiekcie świeckim parafię pw. św. Andrzeja Boboli, powołując na jej proboszcza ks. Andrzeja Szyca. Lokalny, świdnicki Kościół rzymskokatolicki powiększył się o piątą parafię, wśród których aż trzy to dzieła życia kapłańskiego ks. kan. Stanisława Pasyka. Tym samym kościół pw. św. Józefa stał się kościołem-matką trzech parafii. Z dniem 25 czerwca 1995 roku ks. kan. S. Pasyk przeszedł na zasłużoną emeryturę: dalej mieszkał i spełniał powinności kapłańskie „u Józefa”, ale proboszczem z woli Biskupa Wrocławskiego – został mianowany dotychczasowy wikary, ks. Józef Marek Lubczyński. Potem ksiądz Staniaław Pasyk powrócił jeszcze na stanowisko proboszcza. Dziś tę funkcję pełni ksiądz Piotr Śliwka, natomiast ks. S. Pasyk jest rezydentem na parafii.

    A wszystko to… ad maiorem Dei gloriam - na większą chwałę Bożą i dla ludu Bożego Świdnicy, aby mógł pełniej i dostojniej wysławiać dobroć Pana Wszechświata. I na świadectwo, że w Świdnicy pod koniec XX wieku żył bogobojny i mimo kryzysu i „ciężkich czasów” hojny lud polski. Kończąc ten krótki „rzut oka” na dzieje parafii i kościoła pw. św. Józefa muszę zaznaczyć, że ksiądz kanonik Stanisław Pasyk, zajęty budowaniem nowych świątyni i zakładaniem nowych parafii, nie zaniedbał swoich powinności wobec zabytkowego, barokowego „małego kościółka”: kościół był na bieżąco konserwowany i upiększany, podobnie jak i inne budynki parafialne.

    PS. Przy pisaniu artykułu korzystałem z materiałów archiwalnych p. Edmunda Nawrockiego, któremu za tę pomoc dziękuję.


    Kategoria: Kościoły i religie

  • Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz