Epidemie w Świdnicy ▪ Wiesław Rośkowicz

Opublikowano: 23 maja 2012, Odsłon: 1 608
  • Epidemie groźnych chorób wielokrotnie zagrażały mieszkańcom Świdnicy. W XIV wieku najstraszliwszą zarazą w Europie była tak zwana „czarna śmierć” (epidemia dżumy), która w latach 1347-1350 pochłonęła około 1/3 mieszkańców Europy Zachodniej. Zaraza ta zapewne dotknęła również mieszkańców naszego miasta(1).

    W czasie epidemii w 1360 roku zabrakło w Świdnicy miejsc do pochówku na istniejących cmentarzach. Wiadomo, że w tym okresie jeden z nich znajdował się przy kościele parafialnym pod wezwaniem świętego Stanisława Biskupa i Męczennika i świętego Wacława Męczennika (obecna katedra), zaś drugi przy kościele klasztornym franciszkanów pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny w Lesie (przy obecnej ulicy Franciszkańskiej). W związku z dużą liczbą zmarłych, poza murami miejskimi, w rejonie obecnego placu 1000-lecia Państwa Polskiego, założono nowy cmentarz. Już w 1360 roku wybudowano na nim kaplicę pod wezwaniem świętego Mikołaja (znajdowała się ona w pobliżu, bądź też w miejscu dzisiejszego Banku Zachodniego WBK). Aby uczynić bardziej dogodnym dojście na cmentarz w murach miejskich założono nową bramę, była ona zwana Bramą Mikołajską, bądź Furtą Szkolną (w tym miejscu jest obecnie brama w wale głównym twierdzy przy alei Niepodległości, przez którą wchodzi się na teren Muzeum Broni i Militariów).

    W okresie średniowiecza mieszkańcy Świdnicy chorowali na trąd. W mieście już w końcu XIII wieku istniały dwa leprozoria, jedno dla mężczyzn, drugie dla kobiet. Leprozorium pod wezwaniem „Ducha Świętego” (dla kobiet) znajdowało się za rzeką Bystrzycą, po południowo-zachodniej stronie drogi prowadzącej do Dzierżoniowa (w pobliżu obecnych zabudowań przy ulicy Westerplatte 44). Przy tej samej drodze, w rejonie budowanej obecnie Galerii Świdnickiej, mieściło się leprozorium pod wezwaniem „Świętego Jana”. Było ono przeznaczone dla mężczyzn.

    W XV wieku w naszym mieście wybuchło kilka epidemii. Wiadomo, że w 1413 roku zmarło około 4000 osób. Do kolejnej zarazy, o której wiadomo, że pochłonęła wiele istnień ludzkich, doszło w 1483 roku. Najwięcej ofiar w XV wieku pociągnęła za sobą epidemia w roku 1497. Pochłonęła ona prawie 5000 mieszkańców Świdnicy.

    W XVI wieku kronikarze odnotowali kilka zaraz, doszło do nich w następujących latach: 1523 rok, 1542 rok, 1553 rok, 1585 rok, 1586 rok i 1599 rok. Wybuch epidemii w roku 1585 został spowodowany przybyciem do Świdnicy zarażonych mieszkańców Wrocławia. Do lutego 1586 roku umarło 2007 osób. Szczególnie dużo zgonów było pośród mieszkańców domów przy ulicy przed bramą Witoszowską (obecnie rejon placu Grunwaldzkiego oraz początek ulicy Wałbrzyskiej), umarły tam 434 osoby. Podczas ostatniej epidemii w XVI wieku, od września 1599 roku do lutego roku 1600, zmarło 325 osób.

    W 1606 roku w dwóch domach przy ulicy Bednarskiej (obecnie ulica Teatralna) rozpoczęła się kolejna zaraza. Pochłonęła ona 765 ludzi.

    Szczególnie dotkliwie epidemie zaznaczyły się w życiu mieszkańców miasta w okresie wojny trzydziestoletniej (1618-1648). W czerwcu 1625 roku w domu kuśnierza przy ulicy Kraszowickiej (obecnie ulica Trybunalska) wybuchła zaraza. Wywołana ona została prawdopodobnie bakteriami, które przetrwały w zakupionej odzieży. Przed rozwojem epidemii władze miasta broniły się umieszczając chorych w szpitalu przygotowanym na pastwisku miejskim (Viehweide). W literaturze historycznej uważa się, że pastwisko to znajdowało się mniej więcej na obszarze pomiędzy obecną ulicą Mieszka I i rzeką Bystrzycą. Jednak na mapie okolic Świdnicy z 1781 roku pastwisko (Viehweide) zaznaczono w zakolu rzeki Bystrzycy, po jej wschodniej stronie, naprzeciw oczyszczalni ścieków. Osoby zdrowe, zamieszkałe w domach, z których pochodziły osoby zarażone, umieszczono w chatkach w pobliżu stawów rzeźniczych (znajdowały się one na terenie obecnych ogrodów działkowych nad rzeka Bystrzycą, w pobliżu ulicy Esperantystów(2). Mimo podjętych środków zaradczych zmarło 928 osób. W 1632 roku rozpoczęła się kolejna epidemia. Wówczas to karczmarze zwrócili się do Rady Miejskiej, aby zabroniła chorym opuszczania domostw.

    Najtragiczniejszą zarazą w dziejach Świdnicy była epidemia dżumy, która wybuchła w czasie oblężenia miasta w roku 1633 przez wojska dowodzone przez Albrechta von Wallensteina (1583-1634). W obrębie murów, poza stałymi mieszkańcami, znaleźli się również uchodźcy z jego przedmieść oraz z okolicznych wsi. Szybko w przeludnionym mieście wybuchł głód, a następnie straszna epidemia dżumy. Zdarzało się, że codziennie umierało do 300 osób. Do chowania zmarłych brakowało tragarzy i grabarzy. Niekiedy ciała leżały na ulicach i były pożerane przez sfory dzikich psów. Bogaci mieszczanie pragnąc zapewnić sobie przyzwoity pochówek oferowali na ten cel duże pieniądze. Sytuację tą wykorzystywali żołnierze, którzy z surowych desek zbijali trumny i sprzedawali je po 30-50 dukatów. Mimo tak wysokich opłat nie wywiązywali się uczciwie z przyjętych na siebie obowiązków i ze sprzedanych już trumien wyrzucali do fosy otaczającej mury miejskie zwłoki, a trumny sprzedawali powtórnie. Niektóre z ulic, jak na przykład Pańska i Siostrzana, były zupełnie wymarłe. Spośród świdnickich rajców tylko trzech (z sześciu) uszło z życiem. Do 1 stycznia 1634 roku zmarło w Świdnicy 17000 osób. Ta straszna epidemia wygasła dopiero na wiosnę 1634 roku. Warto dodać, że podczas niej umarło również kilkanaście tysięcy żołnierzy z armii oblegającej miasto.

    W wyniku zarazy oraz zniszczeń spowodowanych oblężeniami w czasie wojny trzydziestoletniej Świdnica się wyludniła i straciła dawną pozycję jednego z najbogatszych i najludniejszych miast na Śląsku. W 1648 roku miało w niej mieszkać jedynie 200 osób. Na początku XX wieku podczas kopaniu fundamentów pod obecny Bank Zachodni WBK przy alei Niepodległości natrafiono na bardzo dużą ilość szkieletów ludzkich. Być może były to szczątki ofiar wspomnianej zarazy.

    W XVIII wieku nie spotykamy informacji o epidemiach w Świdnicy i następne wiadomości o nich pochodzą dopiero z wieku XIX. Z epidemią cholery, która wybuchła w 1831 roku i objęła swoim zasięgiem między innymi Królestwo Polskie i Prusy (w tym Śląsk), jest związane ciekawe odkrycie. W 1988 roku, podczas remontu elewacji Galerii Fotografii na świdnickim Rynku, natrafiono na kamionkowy garnek, w którym znajdowały się dokumenty związane ze wspomnianą epidemią. Zostały w nim umieszczone przez świdnickiego aptekarza Karla Friedricha Scherpe (w tym okresie w obecnej Galerii Fotografii znajdowała się apteka). Nie wiemy ile ofiar wówczas pochłonęła cholera w Świdnicy, ale wiadomo, że miała ona na Śląsku łagodny przebieg.

    Do dużej epidemii cholery w Świdnicy doszło w roku 1866 podczas wojny prusko – austriackiej. Umarło wtedy 1100 osób (według innych danych 350). U podstawy pomnika znajdującego się na dawnym cmentarzu garnizonowym, w obecnym parku przy ulicy Armii Krajowej, znajduje się napis informujący o pochowanych tu ofiarach zarazy.

    Po wojnie francusko – pruskiej w 1870 roku do Świdnicy przetransportowano wielu jeńców francuskich. Wkrótce w mieście znalazło się ich ponad 2 tysiące. Z braku odpowiednich pomieszczeń Francuzów zakwaterowano także w prowizorycznych barakach. Wśród jeńców wybuchła epidemia tyfusu plamistego oraz ospy. Ofiarami jej zostali, niestety także mieszkańcy naszego miasta.

    W roku 1886, w związku z obawą przed wybuchem epidemii cholery, miejska komisja sanitarna podjęła decyzję o budowie specjalnego baraku dla ewentualnie chorych w pobliżu ewangelickiego szpitala Bethania przy obecnej ulicy Saperów.

    W XIX wieku obowiązywały specjalne przepisy związane z chowaniem osób zmarłych na cholerę. Na podstawie obwieszczenia z 1831 roku umieszczonego we wspomnianym wcześniej kamionkowym garnku przez aptekarza Karla Friedricha Scherpe wiemy, że zwracano uwagę na to, aby cmentarz nie był otoczony domami. Jeżeli nie można było chować zmarłych na dotychczasowych cmentarzach, to zakładano specjalne, gdzie wydzielano kwatery według wyznania. Składaniem zwłok do trumien zajmował się specjalny personel, zaopatrzony w lakierowane bądź natłuszczone rękawiczki, pogrzeby mogły się odbywać jedynie pomiędzy godziną 20.00 – 8.00.

    Wśród części mieszkańców Świdnicy jest rozpowszechniona plotka, że na byłym cmentarzu ewangelickim przy ulicy Waleriana Łukasińskiego pochowano zmarłych na cholerę, informacja ta jest nieprawdziwa.

    Przypisy:

    1. W znanych autorowi publikacjach historycznych na temat historii Świdnicy nie ma informacji o epidemii „czarnej śmierci” w naszym mieście.

    2. Informacja o wybudowaniu szpitala i chatek znajduje się w artykule S. Nowotnego, Kamienice świdnickiego Rynku (cz. 40), Wiadomości Świdnickie, 2011 r., nr 6.

    Opracowano na podstawie:

    SCHIRRMANN W., Chronik der Stadt Schweidnitz, Schweidnitz (ok. 1908 r.)

    SCHUBERT H., Bilder aus der Geschichte der Stadt Schweidnitz, Schweidnitz 1911.


    Kategoria: Pozostałe

  • Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz