Odszedł Andrzej Scheer ▪ Edmund Nawrocki

Opublikowano: 24 maja 2012, Odsłon: 2 499
  • Na dwanaście dni przed rozpoczęciem już czterdziestego siódmego spotkania członków „Bractwa Krzyżowców”, czyli „Ogólnopolskiego Klubu Badaczy i Miłośników Krzyży Pokutnych i Rzeźb Przydrożnych”, w nocy z 15. na 16. maja 2010 roku, w wieku 61 lat zmarł nagle Andrzej Scheer, zasłużony i znakomity świdnicki działacz w dziedzinie kultury. Od roku 1964 zajmował się rozpoznawaniem, inwentaryzowaniem, fotografowaniem oraz opracowywaniem zabytków na Dolnym Śląsku ze szczególnym uwzględnieniem okolic Świdnicy.

    Głównym punktem jego wszechstronnej działalności było systematyczne co pół roku organizowanie tak zwanych „Biesiad Pokutnych”, kilkudniowych spotkań około 40-100 członków Klubu, którzy autokarami objeżdżali wybrane rejony Polski, głównie Dolnego Śląska, a także Niemiec i Czech i zwiedzali zabytki: krzyże i kapliczki kamienne, pomniki Świętego Jana Nepomucena (około 1350-1393), Matki Boskiej, Świętej Trójcy oraz ciekawe obiekty, jak zamki, pałace, cmentarze, kościoły i tym podobne artefakty.

    Bractwo Krzyżowców”, czyli wymieniony ogólnopolski klub, założony został przez Andrzeja Scheera przed ponad ćwierć wiekiem, 6. października 1985 roku w Świdnicy. Skupiał blisko pół tysiąca członków, wśród nich kilku Niemców i Czechów. W ciągu lat niektórzy członkowie zmarli, a niektórym, jak autorowi tego tekstu, zły stan zdrowia i pogarszająca się sytuacja materialna uniemożliwiły czynny udział w działaniach klubu.

    W październiku 2007 roku grupa dawnych członków „Bractwa Krzyżowców” założyła konkurencyjną organizację, która ostatecznie przyjęła nazwę Stowarzyszenie Ochrony i Badań Zabytków Prawa (SOiBZP) zwalczającą tradycyjne nazewnictwo „krzyże i kapliczki pokutne” oraz usiłującą wprowadzić nazwę „krzyże i kapliczki pojednania” (nawiązującą do poprawnego znaczenia niemieckiego wyrazu „Sühne”, na co pierwszy przed laty zwrócił uwagę autor tego tekstu). Scheer był konserwatystą i nie aprobował nowej nazwy. Rozgorzał „spór o uniwersalia” często wykraczający poza granice rzeczowości.

    Klub, którym od początku ofiarnie kierował jako prezes Andrzej Scheer, wydał około dwustu publikacji, między innymi własnoręcznie przez niego składane czasopisma:”Bractwo Krzyżowców” oraz „Przydrożne Pomniki Przeszłości”, zawierające treści w lwiej części opracowane przez samego Scheera. Oprócz ulubionej działalności, jaką było prowadzenie „Bractwa Krzyżowców”, Andrzej Scheer zajmował się wieloma dziedzinami działalności zawodowej, krajoznawczej i społecznej.

    Andrzej Scheer urodził się 14. września 1949 roku w Świdnicy w rodzinie inteligenckiej. Po ukończeniu świdnickiego I Liceum Ogólnokształcącego imienia Jana Kasprowicza (klasa XIb – matura 1967), studiował geografię na Uniwersytecie Wrocławskim, gdzie w roku 1973 uzyskał stopień magistra. Ukończył Szkołę Oficerów Rezerwy i opuścił szeregi wojska po obowiązkowej rocznej służbie jako starszy kapral podchorąży. Od 1. września 1975 roku do 31. sierpnia 1982 roku uczył geografii i astronomii we wrocławskim XIV Liceum Ogólnokształcącym. W latach 1980-1981 działał w Niezależnym Samorządnym Związku Zawodowym „Solidarność” prowadząc we Wrocławiu Biuro Organizacyjne Nauczycieli Dolnego Sląska. Był w tym „gorącym” czasie redaktorem naczelnym gazetki „Pod pręgierzem opinii publicznej”. Następnie przeniósł się do Świdnicy. Tutaj był przez jedną kadencję (1984-1988) radnym Miejskiej Rady Narodowej. Dokonywał fachowej inwentaryzacji zabytków przyrody.

    15. października 1982 roku rozpoczął pracę w Muzeum Dawnego Kupiectwa w Świdnicy na stanowisku asystenta muzealnego i konserwatorskiego. Po niespełna rocznym zatrudnieniu – 1. października 1983 roku awansował na starszego asystenta muzealnego i konserwatorskiego. Pracę w świdnickiej placówce muzealnej zakończył 12. sierpnia 1986 roku. Później dzierżawił świdnickie kino „Gdynia”, które ostatnio, jak obecnie większość zwykłych kin w Polsce, ledwie prosperowało.

    Od 1976 roku przez szereg lat Andrzej Scheer przewodniczył Komisji Opieki nad Zabytkami Oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego (PTTK) w Świdnicy. Własnoręcznie złożył wtedy i wydał dwa nakłady (w roku 1988 i w 1990 roku) pierwszego polskiego przewodnika po kościele parafialnym pod wezwaniem Świetego Stanisława Biskupa i Męczennika i Świętego Wacława Męczennika w Świdnicy (od 2004 roku katedra diecezji świdnickiej), który napisał autor niniejszego tekstu. Praktyczny ten przewodnik, do dziś używany przez turystów, pewien tutejszy „dziennikarz” ocenił jako „nieprofesjonalny”. W przewodniku tym Andrzej Scheer umieścił szereg własnych, praktycznych uwag i opracował dzieje wieży kościoła.

    Za czasów, gdy proboszczem dzisiejszej katedry świdnickiej był niezapomniany ksiądz dziekan Ludwik Sosnowski, Scheer pełnił funkcję sekretarza powołanej przez księdza Sosnowskiego Społecznej Rady Konserwacji i Renowacji kościoła parafialnego. Napisał też książeczkę „Krzyże pokutne Ziemi Świdnickiej”, która miała dwa wydania (w 1984 roku oraz w 1987 roku) i publikację o dziejach Świdnicy. Opracował również treść turystyczną oraz informator w planie miasta Świdnicy, którego pierwsze wydanie ukazało się w roku 1989, a drugie w roku 1993. Był autorem wielu artykułów ukazujących się w licznych czasopismach, głównie krajoznawczych. Umiał pisać jasno i zwięźle. Pamiętam Go jako świetnego stylistę oraz korektora i z jego pomocy nieraz korzystałem.

    Andrzej Scheer wygłosił wiele prelekcji, także w telewizji. Był doskonałym znawcą dziejów kolejnictwa, na ten temat proponowano mu napisanie pracy doktorskiej. Interesował się przeszłością poczty, kartografią i badał historię kształtowania się zmiennych granic Śląska. Dzięki rozległej wiedzy w lutym 1985 roku otrzymał od PTTK uprawnienia Instruktora Krajoznawstwa Regionu.

    W latach 1989-1990 Andrzej Scheer należał do kolegium redakcyjnego wznowionych „Wiadomości Świdnickich”. Publikował tu swoje artykuły i zajmował się kolportażem czasopisma na ulicach Świdnicy. Jego rola w tej dziedzinie nie została przez spadkobierców kolegium redakcyjnego doceniona.

    Zmarłego można uznać za najlepszego znawcę kamiennych pomników przeszłości, nie mającego sobie równych w całej Polsce i jednego z nielicznych na świecie. Obejrzał On, opisał, skatalogował i sfotografował setki krzyży kamiennych w Polsce i Europie, głównie w Niemczech, Czechach i Austrii.

    Wraz z wybranymi członkami prężnie ongiś w Świdnicy działającej Komisji Opieki nad Zabytkami, Scheer usiłował zabezpieczyć elementy zawalonej wieży ratuszowej, wywiezione na wysypisko. Był bowiem zwolennikiem odtwarzania zabytków w możliwie autentycznej postaci i przeciwnikiem budowy jakichkolwiek atrap.

    Sam Andrzej Scheer w kwietniu 2001 roku tak opisywał początki swojej wielkiej przygody z szeroko pojętym krajoznawstwem i kamiennymi krzyżami:”Urodziłem się i mieszkam w Świdnicy. Krzyże pokutne, podobnie jak inne zabytki, zwróciły moją uwagę już w połowie lat sześćdziesiątych, kiedy to zacząłem samodzielnie poznawać Śląsk. Moja krajoznawcza pasja penetrowania okolicy – najpierw bliższej, a z czasem coraz dalszej – rozpoczęła się w 1964 roku, z chwilą otrzymania od Rodziców wymarzonego roweru. Pamiętam, że był produkcji niemieckiej, kosztował 1555 złotych i miał na imię Möve. Przetrwał do lutego 1976 roku, kiedy to po przejechaniu 18 tysięcy kilometrów pękła mu rama. Z rozpaczy w tymże roku kupiłem dwa kolejne rowery KormoranRekord (mam je do dzisiaj). W międzyczasie pojawił się motorower Komar (1972), potem trzy czeskie skutery marki Jawa (1973-1975) i wreszcie motocykl Kobuz (1977-1983). W 1980 roku przesiadłem się na samochód. Był to kilkunastoletni garbus, kupiony w Wiedniu za jedyne 200 $. Woził mnie z rodziną jeszcze dziewięć lat. W 1993 roku nabyłem mocno przechodzonego Fiata combi, który wytrzymał ze mną i z polno – leśnymi wertepami przeszło rok, aż wreszcie pojawił się fabrycznie nowy Polonez, służący mi, a właściwie nam, do dziś, czyli już siedem lat. Piszę o tych maszynach, gdyż właśnie dzięki nim mogłem w sobie rozbudzić i rozwinąć zainteresowania krajoznawcze, które zresztą z czasem udzieliły się także rodzinie. Obok historii kolejnictwa, tematem, który pochłonął mnie całkowicie, stały się krzyże pokutne. Spotykane co krok, zaintrygowały mnie już podczas pierwszych wycieczek rowerowych, choć wtedy jeszcze nie wiedziałem, że w okolicy Świdnicy jest ich najwięcej, i to nie tylko na Śląsku, ale… i w Europie.

    Dnia 16 marca 1974 roku rozpocząłem systematyczne notowanie napotkanych krzyży pokutnych wraz z określaniem ich lokalizacji i wymiarów. Pojawiły się pierwsze zdjęcia, których teraz są już tysiące. Ówczesne wyjazdy terenowe nie były planowane, wystarczyło jechać przed siebie, a i tak zawsze udawało się trafić na kilka krzyży. Przełom w poszukiwaniach nastąpił po paru miesiącach z chwilą zetknięcia się w biblotece z książką Maxa Hellmicha, z 1923 roku. Było w niej wszystko to, czego wówczas (w tym zakresie) do szczęścia potrzebowałem. Wystarczyło tylko ją przetłumaczyć i gnać w teren. Oczywiście nie było to wcale takie proste, ale tym bardziej fascynowało. Niebawem dotarło do mnie, że chcę i muszę wszystkie te krzyże odnaleźć i zobaczyć na własne oczy. I tak się zaczęło. I tak trwa do dzisiaj.

    Dodam, iż 10. września 1974 roku rozpocząłem systematyczne poszukiwania biblioteczne, głównie w Gabinecie Śląsko-Łużyckim Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu. Szperałem też we wrocławskich antykwariatach i sam nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście, gdy w jednym z nich natrafiłem (1977) na bezcenny dla mnie (chyba także dla sprzedawcy, bo wycenił go za bezcen, czyli za jedyne 10,50 zł), zachowany w świetnym stanie egzemplarz czasopisma Altschlesische Blätter z 1937 roku, w którym były… zdjęcia Maxa Hellmicha. Dla mnie zdjęcia bardzo ważne!

    Piszę o tym wszystkim, gdyż praktycznie z Hellmichem nie rozstaję się od 27 lat. Towarzyszy mi – jak i ja jemu – w każdej podróży i stale coś ciekawego w nim odnajduję. Inspiruje mnie w tworzeniu kolejnych tras krajoznawczych, tak prywatnych, jak i biesiadnych. Odłożony na moment na półkę z książkami, wraca zaraz do torby podróżnej. I jestem mu za to bardzo wdzięczny.”

    Andrzej Scheer był członkiem następujących organizacji i stowarzyszeń: PTTK (od roku 1967), Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii (od 1967 roku), Dolnośląskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego (od roku 1975), Verein fur Volkskunde – Freunde der Bildstock- und Flurdenkmalforschung z siedzibą w Wiedniu (od 1978 roku), Towarzystwa Regionalnego Ziemi Świdnickiej (od roku 1983) gdzie do śmierci pełnił funkcję członka Komitetu Redakcyjnego „Rocznika Świdnickiego”, Towarzystwa Wiedzy Powszechnej (od 1984 roku), Stowarzyszenia Autorów Polskich – Oddział we Wrocławiu (od dnia 29 marca roku 1985 na mocy decyzji Rady Głównej w Warszawie), Polskiego Związku Filatelistów. W wyniku wieloletniej działalności społecznej otrzymał szereg dyplomów, nagród, wyróżnień i odznaczeń, między innymi Srebrną Odznakę „Zasłużony w pracy PTTK wśród młodzieży” – nadaną przez Zarząd Główny PTTK w Warszawie dnia 16. września 1979 roku czy Złotą Odznakę „Za opiekę nad zabytkami” od Ministra Kultury i Sztuki Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej profesora Kazimierza Żygulskiego w dniu 15. września roku 1983.

    W sobotę 22. maja 2010 roku po godzinie 13. na cmentarzu parafialnym przy alei Brzozowej w Świdnicy w imieniu koleżanek i kolegów z „Bractwa KrzyżowcówAndrzeja Scheera pożegnał Krzysztof Tęcza ze Zgorzelca. Słowa, które wypowiedział wówczas nad grobem pozwalam sobie tutaj przytoczyć:”Andrzeju, odszedłeś już od nas! Odszedłeś niespodziewanie. Tak niespodziewanie, że nie możemy w to uwierzyć. Ale, niestety, tak to już jest na tym naszym świecie urządzone, że Pan nasz powołuje do siebie w pierwszej kolejności ludzi dobrych, ludzi pracowitych, ludzi dających, a nie biorących. A takim właśnie byłeś człowiekiem, Andrzeju. Byłeś prawdziwym pasjonatem. Twoje zaangażowanie w to, co robiłeś, było niewyobrażalne. Wszystko robiłeś do końca. Nic nie pozostawiałeś przypadkowi. A to wszystko robiłeś przecież głównie dla nas. To Twojej pracy i pasji zawdzięczamy tyle nowego. To dzięki organizowanym przez Ciebie Biesiadom Pokutnym mogliśmy spotykać się i wciąż poznawać, wciąż dyskutować. To dzięki Twojej, Andrzeju, postawie i Twoim działaniom, wśród niektórych z nas pojawił się zalążek pasji podobnej Twojej. Teraz, Andrzeju, gdy jesteś już w domu Ojca, w tak zwanym lepszym świecie, świecie, w którym zaznasz spokoju, ciszy i ukojenia, w świecie, w którym nie sięgnie Cię już żadne złe słowo, patrzysz na nas z góry i pewnie cieszy Cię widok tylu zgromadzonych tu ludzi. Przyjaciół i znajomych, koleżanek i kolegów, którzy przyszli Cię pożegnać. Ale zapewne smuci Cię widok pogrążonej w żalu rodziny. Bo wiem to doskonale, praca dla innych była Twoją pasją, ale najważniejsza dla Ciebie, drogi Andrzeju, była Twoja kochająca Cię rodzina. Twoja żona Iwona, Twoje dzieci i ostatnio Twoje wnuki. Miałeś bowiem to szczęście, że zostałeś dziadkiem. I właśnie dlatego, Andrzeju, patrz tam z góry i bacz, by nic złego im się nie działo. My natomiast, tu na ziemi, zadbamy o to, by pamięć o Twojej pracy, o tym, czego dokonałeś, nie zanikła. Bo przecież wszyscy, czy chcemy czy nie, podążamy tą samą ścieżką co Ty. I prędzej czy później spotkamy się z Tobą. Dlatego dbać będziemy o to, byśmy mogli stanąć, jak Ty stanąłeś, przed Ojcem naszym, i byśmy mogli odważnie spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć: Witaj Andrzeju. A teraz, drogi Andrzeju, śpij spokojnie, nie zapomnimy o Tobie. Śpij spokojnie…

    Mimo, że kwestionowałem, w sposób kulturalny, nazwę „krzyże pokutne” i ostatnio nie byłem już członkiem „Bractwa Krzyżowców”, Andrzej Scheer darzył mnie życzliwością i ofiarowywał swą bezinteresowną pomoc.

    Żegnam Go więc i ja tradycyjnym: „Niech odpoczywa w pokoju!”.

    Za udostępnienie materiałów niezbędnych do napisania niniejszego artykułu dziękuję panu dyrektorowi Muzeum Dawnego Kupiectwa Wiesławowi Rośkowiczowi ze Świdnicy i doktorowi Józefowi Zdunkowi z Krotoszyna.


    Kategoria: Znani i nieznani Świdniczanie oraz związki wybitnych ze Świdnicą

  • Komentarze: 1

    1. Andrzej Rumiński pisze:
      7 marca 2016, o 12:03

      Byłem członkiem Bractwa Krzyżowców, oraz odkrywcą jednego krzyża pokutnego poniżej Przełęczy Okraj w lesie opodal szosy. W naszym PTTK-owskim e-miesięczniku http://www.na-szlaku.net zamieściliśmy kilka tekstów o śp. Andrzeju


    Dodaj komentarz