Roman Łysakowski (1899-1992) – artysta malarz świdnicki ▪ Edmund Nawrocki

Opublikowano: 24 maja 2012, Odsłon: 1 623
  • Ojciec jego był prawnikiem, matka – Ormianką, a dziadek właścicielem ziemskim. Urodził się 8 sierpnia 1899 roku we Lwowie. Ukończył czwarte gimnazjum lwowskie, do którego uczęszczał wtedy też znany później pisarz Jan Parandowski. W 1917 roku złożył egzamin dojrzałości i rozpoczął służbę wojskową w armii austro-węgierskiej. Od 1919 roku służył w Wojsku Polskim i uczestniczył w wojnie z bolszewikami.

    W latach 1923-1932 studiował najpierw na Wydziale Architektury Politechniki Lwowskiej, a potem w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Był uczniem profesorów, wybitnych malarzy polskich Władysława Jarockiego, Józefa Pankiewicza, Fryderyka Pautscha Wojciecha Weissa. Odbył podróż artystyczną do Francji, następnie prowadził własną pracownię malarską w Krakowie.

    W randze porucznika rezerwy artylerii brał udział w kampanii wrześniowej 1939 roku. Przeszedł na Węgry i do roku 1943 przebywał w obozie internowanych oficerów. Potem do 1945 roku jako oficer przebywał w obozach jenieckich w Niemczech.

    Od września 1945 roku osiedlił się w Świdnicy. Pracował w przemyśle. Od roku 1954 był nauczycielem Ogniska Plastycznego. Projektował wnętrza świdnickich sklepów, restauracji i polichromie niektórych kaplic kościoła pod wezwaniem Świętych Stanisława i Wacława oraz kościoła parafialnego w Pszennie.

    Wykonywał rysunki, akwarele i obrazy olejne. Wystawy jego twórczości odbywały się między innymi w świdnickim Muzeum Dawnego Kupiectwa.

    Pod koniec życia Roman Łysakowski przeprowadził się do Wrocławia, gdzie zmarł 13 września 1992 roku. Spoczywa na cmentarzu przy alei Brzozowej w Świdnicy.

    Głównie był przedstawicielem tak zwanego koloryzmu, tendencji w malarstwie, polegającej na akcentowaniu koloru w kompozycji malarskiej przy jednoczesnym osłabieniu znaczenia formy i linii.

    Pana Romana Łysakowskiego wspominam bardzo mile. Działaliśmy wspólnie w Komisji Opieki nad Zabytkami i ongiś w jego towarzystwie zwiedzałem pocysterski klasztor w Henrykowie.

    Pamiętam, że Pan Łysakowski zachwycał się przepięknym śpiewem pieśni roratnych w wykonaniu księdza prałata Dionizego Barana w naszym świdnickim kościele – obecnej katedrze.


    Kategoria: Znani i nieznani Świdniczanie oraz związki wybitnych ze Świdnicą

  • Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz