Co kryją wody jeziora Bystrzyckiego ▪ Krzysztof Krzyżanowski, Dariusz Wójcik

Opublikowano: 24 maja 2012, Odsłon: 2 775
  • Częstym punktem wycieczek w Górach Sowich jest monumentalna zapora nad Lubachowem, sytuowana zwyczajowo w Zagórzu Śląskim. Gnejsowy kolos przerzucony przez dolinę Bystrzycy ma wysokość 44 metrów i 230,5 metra szerokości i został wybudowany w latach 1911-1914. Powstał dzięki temu sztuczny zbiornik na rzece, tzw. jezioro Bystrzyckie. Obecnie jego wody (8 mln metrów sześciennych!) skrywają część górnego Lubachowa oraz dawną osadę zwana od miejsca położenia Schlesiertal (lub Schlesierthal), czyli Śląska Dolina.

    Osada ta była skromnym osiedlem górniczym, zamieszkałym prawdopodobnie przez mieszkańców Lubachowa. Składała się zaledwie z kilku domostw: na zachowanych zdjęciach z budowy tamy nie widać żadnej zabudowy, natomiast stare mapy ukazują tylko pojedyncze domy. Miejsce to było jednakże wzmiankowane już w 1548 r. w wykazie nowo lokowanych wsi w księstwie świdnicko-jaworskim. Po tej dacie następuje długi okres w dziejach osady, co do którego nie ma żadnych pisanych dokumentów, jej losów możemy domyślać się z historii sąsiedniej Bystrzycy: z 1573 r. pochodzi sprawozdanie górnicze sporządzone przez niejakiego Bronnera potwierdzające wydobywanie rud srebra w okolicy, opisujące przy okazji niesławne nadużycia bystrzyckich gwarków. Z kolei sprawozdanie Urzędu Górniczego w Świdnicy z 1575 r. wspomina o działających na terenie Schlesiertal i Bytrzycy Górnej gwarectw „St. Johannesstolle” i „Gute Georgen”.

    Ponownie bezpośrednio o Schlesiertal dowiadujemy się w 1781 r., kiedy to Fryderyk Reden (dyrektor Wyższego Urzędu Górniczego), polecił uruchomić dawne wyrobiska. Roboty prowadzono tu do 1806 roku. Na krótko kontynuowano też roboty poszukiwawcze w 1811 i 1819 roku.

    Ta ostatnia data jest szczególnie istotna, gdyż sporządzono wtedy szczegółowy plan przeglądowy robót górniczych. Kopalnia znajdowała się ok. 300 metrów od prawego brzegu Bystrzycy, i prowadziła do niej sztolnia wydrążona w stoku góry Lipiec, w tzw. Dolinie Wagi. Sztolnia miała długość ok. 250 metrów. Znajdował się tu także 40-metrowy szyb. Nieco dalej, na północny-wschód znajdowały się wyrobiska poszukiwawcze o długości 200 metrów oraz system przekopów poszukiwawczych. Roboty górnicze prowadzono jeszcze w tym miejscu ok. 1860 r. W wałbrzyskim urzędzie górniczym zarejestrowano wtedy kopalnię „St. Michael”, jednakże brak jest danych o jej dalszych losach. Po wybudowaniu zapory część starych sztolni, bliższych dawnemu biegowi Bystrzycy, zatopiono.

    Ślady po wspomnianej 200 metrowej sztolni w Dolinie Wagi widoczne są do dziś. Dojście jest bardzo wygodne, bowiem miejsce to można łatwo odnaleźć podążając drogą prowadzącą od zapory do Zagórza Śląskiego, przy skałce zwaną Wagą. Wlot sztolni jest zawalony i ma charakterystyczną cembrowinę, w której znajduje się ujęcie wody ze sztolni – obecnie nieczynne. Tuż nad wylotem sztolni odnajdziemy dużą warpę (usypisko urobku kopalnianego) oraz lej, który powstał przez zawalenie się stropu początkowej części chodnika (zwany pingiem). Kilkanaście metrów powyżej oraz na nieco na lewo- kolejne pingi. Te cztery punkty (wlot sztolni i pingi) mogą nam dać pewne wyobrażenie o przebiegu podziemnych chodników, które musiały zbiegać się u wylotu sztolni. Naprzeciwko zasypanego wejścia znajduje się ponadto kolejna hałda urobku. Mogłaby ona wyglądać na współczesną pozostałość po robotach leśnych, gdyby nie fakt zaznaczenia jej na planie górniczym z XIX w.

    W rejonie zapory występuje jeszcze jedna pozostałość po górniczej osadzie Schlesiertal Przy zachodnim krańcu zapory wznosi się góra Kurzętnik (465 m.n.p.m.) Według mapy geologicznej z 1924 r. miały być tam prowadzone roboty górnicze. Obiekt był małych rozmiarów, stąd znikoma ilość informacji na jego temat. Z niepotwierdzonych źródeł wiemy, że była to kopalnia sztolniowo-szybowa. Sztolnia odwadniająca znajdowała się tuż przy korycie Bystrzycy i jest obecnie ok. 30 metrów poniżej poziomu wody. W szczytowej partii Kurzętnika można natomiast odnaleźć dwa, kilkumetrowej średnicy pingi, prawdopodobnie pozostałości szybów. W 1997 r. istniał jeszcze pod szczytem szyb o głębokości 3 metrów, z zaczątkiem chodnika, jednakże pomimo naszych kilkukrotnych rekonesansów w terenie nie udało się jej odnaleźć.


    Kategoria: Okolice

  • Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz