Moje reminiscencje o Klausie Goldmannie ▪ Marian Twardowski

Opublikowano: 14 stycznia 2017, Odsłon: 591
  • moje_reminiscencje_o_klausie_goldmannie_047Na przełomie sierpnia i września 2003 roku w Klubie „Bolko” w Świdnicy miała miejsce wystawa „Fotografie mojego serca”. Zaprezentowałem na niej zdjęcia ukazujące zabytkową architekturę Świdnicy oraz malownicze pejzaże parków otaczających śródmieście. Wyjątek stanowiły trzy fotografie z przedstawieniem kościoła pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Strzegomiu (obecnie bazylika mniejsza). Monumentalna budowla została wzniesiona przez joannitów oraz przy wsparciu świdnickich książąt i strzegomskich mieszczan. W trakcie prac przygotowawczych do wyżej wspomnianej wystawy miałem przyjemność poznać dawnego mieszkańca Świdnicy Klausa Goldmanna (1928-2006) potomka znanej rodziny kupieckiej. W czasie spotkania zwrócił się do mnie z prośbą o udostępnienie wybranych zdjęć (skopiowałem je na płytę CD), które później przedstawił podczas odczytu o Świdnicy wygłoszonym w październiku 2003 roku na rodzinnym zjeździe w Hamburgu. Jego uwagę przykuła również fotografia prospektu organowego w strzegomskiej świątyni. Ze wzruszeniem i radością powiedział, że niedawno dzięki jego zaangażowaniu ukończono restaurację tych organów. Goldmann przez wiele lat aktywnie działał w Stowarzyszeniu Badania i Konserwacji Śląskich Organów (Verein zur Erforschung und Erhaltung Schlesischer Orgeln e. V.). W tym czasie ze zgromadzonych środków finansowych tej organizacji odrestaurowano zabytkowe organy kościelne w Zielonej Górze, Legnicy, Wałbrzychu, Cieplicach (obecnie część miasta Jeleniej Góry), Krzeszowie i Grodziszczu. Także w Świdnicy w latach 1990-1991 przywrócono dawny blask małym organom ewangelickiego Kościoła Pokoju pod wezwaniem Świętej Trójcy. Klaus Goldmann zawsze podkreślał, iż w tej świątyni tkwią religijne korzenie jego rodziny.

    20 lipca 1991 roku w Muzeum Dawnego Kupiectwa otwarto niezwykle bogato udokumentowaną wystawę prezentującą dzieje Świdnicy od epoki przedindustrialnej po czasy współczesne. Stąd tytuł ekspozycji „Świdnica poprzez wieki” (Schweidnitz im Wandel der Zeiten). Głównym jej organizatorem była Fundacja Kultury Śląska (Stiftung Kulturwerk Schlesien) z Würzburga. Wystawę uroczyście otworzył przewodniczący Fundacji profesor doktor Eberhard Günter Schulz (1929-2010). Prezentacji towarzyszył obszerny oraz bogato ilustrowany katalog pod tym samym tytułem, w którym między innymi zostały zamieszczone artykuły dawnych świdniczan Horsta Adlera (1928-2014) i Klausa Goldmanna.

    8 listopada 1993 roku na frontonie odrestaurowanej kamienicy „Pod Złotym Chłopkiem” – Rynek 8 została umieszczona kamienna tablica poświęcona słynnej uczonej, astronom Marii Kunic (1604/1610-1664). Jej fundatorami byli: Ingrid Guentherodt, Margarethe ArndtKlaus Goldmann.

    moje_reminiscencje_o_klausie_goldmannie_006 Jednym z symboli pojednania polsko-niemieckiego stał się „Dzwon Pokoju” umieszczony w wieży kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła w Krzyżowej. Z pewnością warto w tym miejscu przypomnieć interesującą historię jego powstania. Właściciel Krzyżowej Helmuth Karl Bernhard von Moltke (1800-1891) pruski generał i marszałek polny otrzymał w darze od cesarza Wilhelma I Hohenzollerna (1797-1888 ) kilka armat zdobytych podczas wojny prusko-francuskiej, stoczonej w latach 1870-1871. Dwie z nich stanęły przed pałacem w Krzyżowej (obecnie znajdują się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie), a pozostałe przetopiono na duży dzwon, który zawisł w dobudowanej w latach 1873-1874 wieży do nieistniejącego już ewangelickiego kościoła w Grodziszczu. Ów dzwon zarekwirowano w czasie drugiej wojny światowej i wywieziono na tak zwany cmentarz dzwonów (Glockenfriedhof) w Hamburgu, gdzie miał zostać przetopiony na potrzeby wojska. Szczęśliwym trafem ocalał i do dziś znajduje się w kościele pod wezwaniem świętego Marcina w mieście Minden w Westfalii. Goldmann i jego małżonka Vera, która urodziła się w tym mieście, zainspirowali zbiórkę pieniędzy wśród swojej rodziny jak i parafian w Minden na wykonanie mniejszego dzwonu. Tak się bowiem złożyło, że życzeniem Frei von Moltke (1911-2010) – żony Helmutha Jamesa von Moltke (1907-1945) współzałożyciela grupy opozycji przeciwko rządom Adolfa Hitlera (1889-1945) tak zwanego „Kręgu z Krzyżowej” – było, żeby powstał całkiem nowy dzwon a nie kopia. Dzwon odlała znana ludwisarnia Perner w Passau 12 lutego 1995 roku. Ekumeniczna uroczystość jego poświęcenia odbyła się jesienią tego samego roku w Krzyżowej.

    moje_reminiscencje_o_klausie_goldmannie_007 Interesującym epizodem w powojennej historii Świdnicy w latach 1950-1958 była działalność niemieckiego zespołu artystycznego (z własną orkiestrą) założonego przez świdniczanina Erwina Peterka (1926-2015) – kierownika artystycznego, tenora, reżysera i inscenizatora. Pierwszy występ odbył się 25 grudnia 1950 roku w Teatrze Miejskim w Świdnicy. Następnie za zgodą ówczesnych władz wojewódzkich zespół, w którym grali także polscy artyści-amatorzy, występował oprócz Świdnicy w wielu miastach Dolnego Śląska, a nawet na Pomorzu – w Szczecinie oraz Koszalinie. W 1996 roku dzięki pomocy oraz finansowemu wsparciu Klausa Goldmanna ukazała się książka Die roten Stiefel (Czerwone trzewiki), w której Erwin Peterek opisał dzieje założonego przez siebie teatru operetkowego. We wstępie do niej napisał: „Książki z tak wieloma tekstami, objaśnieniami zdjęć nie mogłem sam jeden przygotować, ukształtować i oddać do druku. Bardzo mi pomógł Pan Klaus Goldmann. Jestem mu bardzo zobowiązany i chciałbym go na początku tej książki dopuścić do głosu”. 6 czerwca 1998 roku w Witoszowie Dolnym odbył się pożegnalny bal lampionowy z udziałem osób które niegdyś występowały z Peterkiem. Wcześniej, przez dwa tygodnie odwiedzali oni dawne miejsca gdzie grali i śpiewali. Wydarzenie to opisał w Kurierze Świdnickim Lucjan Momot (1933-2013) w artykule Temat, który umknął twórcom monografii „Świdnica”. Amatorski Teatr Operetkowy w Świdnicy.

    Ostatni raz spotkałem Klausa Goldmanna 18 maja 2004 roku. Wówczas otrzymałem od niego reprint miedziorytu ukazującego plan Świdnicy z 1623 roku (niezwykle rzadki i cenny oryginał podarował wspólnie ze swoją starszą siostrą Christą Hecker świdnickiemu muzeum) oraz książkę o historii firmy handlowej założonej przez jego dziadka Oskara Goldmanna w 1879 roku. Na przełomie XIX i XX wieku owo przedsiębiorstwo posiadało jeden z największych składów towarów kolonialnych na Dolnym Śląsku. Duże magazyny znajdowały się przy dzisiejszej ulicy 1 Maja 7 i Kazimierza Pułaskiego 18. W bogatej ofercie handlowej były artykuły spożywcze i chemiczne znanych do dziś niemieckich firm takich jak: Bahlsen, Burnus, Brauns, Dr. Oetker, Lidl Stiftung & Co. (Reichardt), Ludwig Schokolade (Trumpf, Mauxion), Knorr, Mondamin, Nestle, Kathreiner, Stollwerck, Teekanne, Henkel, Erdal, Sidol czy szwajcarska Maggi. W sprzedaży oferowano również markowe sery jak: Camembert, Edamer, Emmentaler, Harzer (harceński) i Tilsiter (tylżycki). Warto też wspomnieć o cukrze pochodzącym z okolicznych cukrowni w Pszennie czy Goczałkowie. Wschodnia pierzeja Rynku, gdzie stała rodzinna kamienica ze sklepem na parterze nazywana była „Goldmann Seite” (strona Goldmanna). Na fasadzie domu zachował się relief z wizerunkiem statku pod pełnymi żaglami – symbol handlu oraz inicjały założyciela firmy – OG. Przedsiębiorstwo posiadało także własną wędzarnię ryb i palarnię kawy. Goldmann wiele razy wspominał z sentymentem, że palona kawa miała wyśmienity smak dlatego też stała się nieodłącznym towarem promującym firmę przez cały okres jej istnienia. Nawet po opuszczeniu Świdnicy jego ojciec Oskar Goldmann junior w nowo założonym w 1948 roku sklepie w Hamburgu, tak oto reklamował swoje towary: „Starzy Świdniczanie – oto znowu jestem! Możecie, jak kiedyś w domu, kupować ode mnie kawę, herbatę i słodycze poprzez handel wysyłkowy. Upomnijcie się o cennik!. Zgodnie ze starym sloganem reklamowym: »…i kawę od OG«. Z dawnym rodzinnym sentymentem – Wasz Oskar Goldmann.

    Klaus Goldmann z nostalgią wspominał jedną z najbardziej widowiskowych imprez w przedwojennej Świdnicy jaką były obchody „Święta Bolka” (Bolko – und Heimatfest) w 1936 roku. Pełną wrażeń atrakcją był przejazd małą kolejką „Liliputbahn”. Bilety na tę okazję wykonała lokalna drukarnia Adolfa Schreyera. Ciekawostką jest, że na rewersie biletu widnieje reklama kawy: „…und den Kaffee von OG”.

    Wielkim marzeniem Goldmanna było ocalenie niszczejącego zabytkowego cmentarza przy Kościele Pokoju w Świdnicy. W tym celu rozpoczął w Niemczech zbiórkę pieniędzy, którą przerwała ciężka choroba. Zmarł 25 czerwca 2006 roku. Dziś można powiedzieć, że jego życzenie się spełniło. Kościół Pokoju wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO otrzymał wielomilionową dotację z Programu Konserwacji i Rewitalizacji Dziedzictwa Kulturowego w ramach Mechanizmu Finansowego Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz z Norweskiego Mechanizmu Finansowego. Obecnie prowadzone są prace rewitalizacyjne wybranych nagrobków na cmentarzu oraz muru otaczającego Plac Pokoju wraz z umieszczonymi na nim pomnikami.

    Spacerując w zadumie po starej nekropoli można zobaczyć na jednym ze zniszczonych grobowców nową kamienną tablicę. Widnieje na niej napis – FAMILIE GOLDMANN.


    Kategoria: Nowości, Pamiętniki, publicystyka, relacje, wspomnienia

  • Dodaj komentarz

    Dodaj komentarz