Czterechsetletnia rocznica osadzenia iglicy na hełmie wieży kościoła pod wezwaniem św. Stanisława i św. Wacława ▪ Marian Twardowski

Opublikowano: 19 lipca 2013, Odsłon: 4 491
  • Wieża świdnickiej katedry w obiektywie Mariana Twardowskiego

    Gotycki korpus wieży świdnickiej katedry składający się z 185 warstw kamiennych bloków (ciosów) nakryty jest wspaniałym, trzykrotnie przeprutym renesansowym hełmem. Na najniższym poziomie przeprucia na wysokości 75 metrów wisi dzwon zegarowy z 1567 roku ufundowany przez radę miejską. Dzwon nie posiada serca i uderzany jest z boku przez młot sprzężony z mechanizmem zegarowym stalową liną. Młot podnoszony jest przez szereg dźwigni umieszczonych w zegarze na pierwszej kondygnacji wieży. Na dzwonie widnieje między innymi łaciński napis: „(…) Si recte pulsor recte dimetior horas. At sua sponte bonus munia civis obit!”, który w języku polskim brzmi: „Jeżeli właściwie mną dzwonią, odmierzam wiernie godziny, a dobry obywatel chętnie spełnia swój obowiązek!” Strop środkowego przeprucia zdobi motyw wielkiej ośmioramiennej gwiazdy w otoczeniu ośmiu również ośmioramiennych gwiazdek. Na poziomie trzeciego przeprucia znajduje się niższy szczyt wieży z pozłacaną kulą z 1565 roku.

    Z ciekawostek związanych z wieżą należy wspomnieć, że 400 lat temu 19 VII 1613 roku świdnicki kotlarz Hans Using osadził na hełmie iglicę z kulą, chorągiewką i gwiazdą. Następnie dokonano oficjalnego pomiaru wysokości wieży, która osiągnęła wówczas wysokość 103 metry. Umieszczanie na szczytach ozdobnych kul jest charakterystyczne dla wielu budowli zarówno kościelnych jak i świeckich. Tradycyjnie podczas pierwszego osadzenia kuli, a później w trakcie kolejnych remontów, do jej wnętrza wkładano współczesne dla danej epoki pieniądze oraz dokumenty opisujące czasy i wydarzenia w jakich wówczas żyli ludzie. Pamiątki dla przyszłych pokoleń przed umieszczeniem w kuli wkładano do metalowych szczelnie zamkniętych opakowań (głównie tub). Takie właśnie opakowania wraz z dokumentami zostały przypadkowo znalezione 23 II 1998 roku w górnej części wieży kościoła pw. św. Stanisława i św. Wacława (od 24 II 2004 roku katedra). Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego nie były w kuli? Przypuszczalnie bardziej cenne numizmaty i dokumenty zostały skradzione, a pozostałe ukryto pod schodami. Świadczy o tym wycięty otwór w kuli widoczny od południowej strony. Z historii wieży warto jeszcze wspomnieć, że na początku XV wieku rozpoczęto wznoszenie dwóch wież północnej i południowej, z których ukończono tylko wieżę południową. Ale przez kilkaset lat nie opuszczała świdniczan nadzieja ukończenia budowy wieży północnej. Wymownym dowodem jest unikalna fotografia kościoła z 1887 roku wykonana przed jego remontem (regotyzacją) przeprowadzonym w latach 1893-1895. Na zewnętrznej, północnej ścianie nawy głównej oraz na przyporze widoczne są wystające kamienie tak zwane strzępie. Jest to rodzaj wiązania murarskiego stosowany w celu połączenia ścian murowanych ze ścianami mającymi powstać w późniejszym czasie. Wieżę zdobią piękne kamienne balustrady, liczne sterczyny, figury świętych pod baldachimami stojące na finezyjnych kolumienkach oraz tarcze zegarowe. Ciekawym detalem są ozdobne kamienne rzygacze zwane gargulcami. Ich zadaniem jest odprowadzanie wody deszczowej z dala od lica muru, tak by nie powstawały zacieki. Spełniają zarazem funkcję dekoracyjną, mają bowiem wyloty w formie głów smoków lub innych monstrów zwierzęcych, a nawet ludzkich głów osadzonych na zwierzęcych korpusach.

    sw_do_45_jana_pawla_2_katedra_015


    Kategoria: Fotoreportaż, Nowości

    Tagi: , , , , ,

  • Komentarze: 1

    1. Tomasz pisze:
      16 sierpnia 2014, o 02:03

      A mnie od zawsze zastanawiało: do czego jest i czemu miała służyć ta drabinka przy iglicy?


    Dodaj komentarz