Świdnica spod znaku cyrkla i węgielnicy ▪ Marian Twardowski

W Świdnicy istniały cztery loże masońskie: „Herkules”, „Pod Prawdziwą Jednością” („Zur Wahren Eintracht”), „Wewnętrzny Wschód” („Innerer Orient”) i Loża św. Andrzeja „Virtus”. W latach 1933-1935 po dojściu do władzy Adolfa Hitlera nastąpił kres działalności wolnomularskiej w Niemczech, w tym w Prusach, które stanowiły centrum największych niemieckich lóż. Do dziś ślady ich dawnej obecności w Świdnicy można zobaczyć w wielu miejscach.

Kamienica numer 27 przy ulicy 1 Maja była własnością Friedricha Juliusa Schmidta, który należał do loży „Herkules”. Przypominają o tym symbole masońskie: cyrkiel, ekierka (węgielnica) i młotek umieszczone w tympanonie nad drzwiami wejściowym. Interesujące są również dwie płaskorzeźby w dolnej części tympanonu ukazujące kamieniarza przy ręcznej obróbce kamienia tradycyjnymi narzędziami oraz architekta pracującego nad swoim projektem na desce rysunkowej. Kamień nieociosany, kamień ociosany i deska rysunkowa symbolizują ciągłe doskonalenie się każdego wolnomularza: „Praca to rozwój i postęp. Każde działanie, które powoduje rozwój i postęp czy to społeczny czy osobisty jest pracą. Mason jednak przede wszystkim doskonali sam siebie. Ta forma pracy jest podstawą całej filozofii wolnomularstwa.”

Okazała narożna kamienica u zbiegu ulic Kwiatowej i Romualda Traugutta na styku ścian szczytowych z dachem posiada bogatą ornamentykę. Wśród której, można zobaczyć trzy jednakowe płaskorzeźby. Widnieją na nich symbole masońskie: cyrkiel, ekierka i kielnia. Narzędzia są związane sznurem, który oznacza jedność braterską członków wolnomularstwa.

Ozdobą kamienicy przy ulicy Komunardów 12 jest klasycystyczny portal. Flankują go dwie kolumny w porządku korynckim. Uwagę przykuwają liczne symbole wolnomularskie (związane z nieodłącznymi narzędziami w pracy kamieniarzy i murarzy) widoczne w kartuszach umieszczonych na cokołach oraz na dwuskrzydłowych drzwiach. Równie interesująco prezentuje się klatka schodowa, gdzie na pierwsze piętro prowadzą wykonane z białego marmuru schody. Sufit na pierwszym piętrze pokryty został misternie zdobionymi kasetonami. Gdy uważnie przyjrzymy się im, można zobaczyć intrygujący rysunek. Przedstawia on swastykę o ramionach lewoskrętnych, która jest ukryta w geometrycznych wzorach. Wolnomularze uważali geometrię za pierwszą i najszlachetniejszą naukę, źródło wszystkich nauk i fundament nauk ścisłych. Swastyka od zarania dziejów wyrażała szczęście, pomyślność, pozytywną i twórczą siłę. Gdy jej wizerunek – o ramionach prawoskrętnych – został zawłaszczony przez nazistowskie Niemcy (od 1920 roku godło NSDAP, a w latach 1935/45 godło III Rzeszy) stała się symbolem okrutnej i brutalnej ideologii związanej z narodowym socjalizmem. Dziś trudno liczyć na powrót zwłaszcza w Europie do kulturowych korzeni znaku swastyki. Godnymi uwagi elementami architektonicznymi na fasadzie kamienicy są również: rozeta, przez którą przenika światło do holu wejściowego z klatką schodową oraz balkon, który – podobnie jak portal wejściowy – flankują dwie kolumny z piaskowca w porządku korynckim. Wygląd budynku i ukryta jego symbolika pozwala wysnuć przypuszczenie, że mogła mieścić się w nim loża masońska. Warto w tym miejscu nadmienić – przy ulicy Komunardów 12 mieszkał Richard Pietschmann, radca rachunkowy, członek izby obrachunkowej i starszy inspektor celny. Urodził się 26 października 1855 roku. Do loży „Pod Prawdziwą Jednością” został przyjęty 17 kwietnia 1904 roku. Przeszedł stopnie wtajemniczenia w następujących latach: 16 października 1905 roku, 15 listopada 1909 roku i 3 grudnia 1916 roku.

W nadświetlu portalu wejściowego do budynku przy ulicy Kazimierza Pułaskiego 51 widnieje detal ukazujący zamknięte w trójkącie oko, które otaczają promienie światła. W terminologii masońskiej określanego mianem Delty Świetlistej (wszystkowidzące oko Boga). W latach 1831-1860 w tej kamienicy miała siedzibę loża „Herkules”. W okresie działalności wiele razy zmieniała ona swoją lokalizację – na przykład, od 1861roku do 1865 roku rezydowała w nieczynnym kościele (dawniej pod wezwaniem św. Michała, obecnie kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża), który w 1810 roku w wyniku pruskiego edyktu sekularyzacyjnego stracił funkcję sakralną i stanowił własność prywatną. Ówczesny właściciel obiektu podzielił jej wnętrze na dwie kondygnacje. Loża wynajęła górną część razem z wieżą. Uroczyste „wniesienie światła” miało miejsce 22 września 1861 roku.

Nad portalem wejściowym do kamienicy przy ulicy Przechodniej 9 znajduje się interesujący kartusz. Przedstawia pleciony ze słomy kosz (kószka), używany jako ul dla pszczół. Jest on jednym z najbardziej klasycznych i symbolicznych elementów pszczelarstwa. Natomiast w wolnomularstwie kószka jest szczególnie ważnym alegorycznym narzędziem, znakiem odwołującym się do etyki pracy i braterstwa. Ciekawostką jest, że pierwsza loża masońska założona w Toruniu nosiła nazwę „Pod Pszczelim Ulem” („Zum Bienenkorb”). Powstała 4 czerwca 1793 roku i należała do Wielkiej Loży Krajowej Wolnomularzy w Berlinie.

Narożna secesyjna kamienica u zbiegu ulicy Grodzkiej i Rynku wzniesiona na początku XX wieku zwieńczona jest wysoką kopułą. Na jej szczycie znajduje się posąg mitologicznego boga Hermesa – symbol handlu i kupiectwa. Trzymany przez niego kaduceusz, laska opleciona dwoma wężami i zwieńczona parą skrzydeł, jest także jednym z symboli wolnomularskiego przesłania. Właściciel budynku, kupiec Berthold Böhm należał do świdnickiej loży „Herkules”. W wykazie członków loży za rok wolnomularski 1917/18 znajduje się wpis: Böhm, Berthold. Kupiec, Świdnica ul. Grodzka 1 (Burgstraße 1), następnie data jego urodzenia 18 czerwca 1864 roku, data zawarcia związku małżeńskiego 14 listopada 1894 roku oraz data przyjęcia do loży 15 marca 1903 roku. Do tej samej loży należał też jego syn Gerhard Böhm. W wykazie jej członków widnieje wpis: Böhm, Gerhard. Kupiec, Świdnica ul. Grodzka 1 (Burgstraße 1), urodzony 15 czerwca 1899 roku, data zawarcia związku małżeńskiego 4 listopada 1922 roku oraz data przyjęcia do loży 24 czerwca 1923 roku. W okazałej kamienicy „Pod Hermesem” znajdował się sklep z cygarami i innymi markowymi wyrobami tytoniowymi – należący do właściciela domu, kawiarnia i cukiernia „Hohenzollern Cafe” oraz mieszkania. Część z nich zajmowała rodzina Böhma, a pozostałe były wynajmowane. Jednym z najemców lokalu mieszkalnego był Max Wischeropp. W wykazie członków loży na rok wolnomularski 1926/27 widnieje następująca wzmianka: Wischeropp, Max. Doktor medycyny, lekarz praktykujący, radca medyczny, Świdnica ul. Grodzka 1 (Burgstraße 1), urodzony 1 kwietnia 1868 roku, data zawarcia związku małżeńskiego 17 sierpnia 1895 roku oraz data przyjęcia do loży „Herkules” 5 września 1900 roku. W latach 1926-1927 pełnił w niej funkcję Zastępcy Pierwszego Nadzorcy. Co ciekawe, że nagrobki Bertholda Böhma i Maxa Wischeroppa zachowały się na zabytkowym cmentarzu przy Kościele Pokoju.

Do loży „Herkules” należał Ludwig Worthmann wieloletni dyrektor świdnickiego gimnazjum i badacz historii Kościoła Pokoju. W publikacji „Führer durch dir Friedenskirche zu Schweidnitz” wydanej w 1902 roku i ponownie w 1929 roku, opisał dzieje kościoła i jego zabytki. W wykazie członków loży na rok wolnomularski 1917/18 został umieszczony wpis: Worthmann, Ludwig. Doktor filozofii i profesor, dyrektor gimnazjum. Starszy porucznik (der Landwer) w stanie spoczynku. Honorowy Członek różnych lóż. Odznaczony Orderem Orła Czerwonego IV klasy i Królewskim Orderem Koronnym III klasy. Następnie data jego urodzenia 1 lipca 1852 roku i data wstąpienia do loży 19 stycznia 1878 roku. Później w 1923 i 1927 roku przewodniczył loży św. Andrzeja „Virtus”. Worthmann przez wiele lat aktywnie działał także w Świdnickim Towarzystwie Górskim (Schweidnitzer Gebirgsverein, SGV). Można też wspomnieć, że na zabytkowym cmentarzu przy Kościele Pokoju zachowała się płyta nagrobna żony Ludwiga Worthmanna, Anny Worthmann (29.08.1851-03.01.1926), z domu Bärthold.

Na fasadzie kamienicy z 1853 roku przy ulicy Trybunalskiej 10, cofniętej w stosunku do linii zabudowy około trzech metrów, znajduje się – ujęty w wieniec laurowy kartusz z kilkoma symbolami wolnomularskimi. Najbardziej wyeksponowany został cyrkiel, który symbolizuje pracę nad samym sobą, prowadząc do moralnego i duchowego samodoskonalenia.

Nad wejściem do okazałej kamienicy z 1884 roku przy ulicy Bohaterów Getta 22 umieszczony jest kartusz. Widnieją w nim symbole masońskie: trójkąt z pionem, młotek i kielnia. Uwagę zwraca także bogato zdobiona elewacja oraz dekoracja rzeźbiarska i malarska wejścia na klatkę schodową.

Nadszarpnięty zębem czasu hol w budynku przy ulicy Bolesława Chrobrego 2 skrywa siedem (liczba siedem ma symboliczne znaczenie) jednakowych kartuszy, w których zostały umieszczone symbole masońskie: cyrkiel, węgielnica, trójkąt z pionem, młotek i kielnia. Wysoki, długi i wąski hol, symbole masońskie, łuszcząca się farba olejna, która gdzieniegdzie odsłania pierwotne kolory ścian, skute miejscami tynki, posadzka składająca się z kwadratowych, na przemian ułożonych białych i czarnych płytek, przypominającą szachownicę – tworzą intrygującą atmosferę. Warto też nadmienić, że o takim samym kształcie kartusz znajduje się na portalu wejściowym. Widnieje na nim monogram właściciela kamienicy „WE”.

W budynku przy obecnej alei Niepodległości 14 mieściła się Loża „ Pod Prawdziwą Jednością ”. Jednym z jej adeptów był Georg Bülow. W wykazie członków loży na rok wolnomularski 1922/23 widnieje wpis: Bülow, Georg. Mistrz Loży „Pod Prawdziwą Jednością”. Doktor filozofii (doktor językoznawstwa, kulturoznawstwa i nauk humanistycznych) i profesor, nauczyciel gimnazjalny. Honorowy członek wielu lóż. Następnie data jego urodzenia 29 października 1866 roku i data wstąpienia do loży 23 czerwiec 1899 roku. Warto też wspomnieć, że Bülow zajmował się twórczością poetycką. W 1983 roku nakładem Muzeum Dawnego Kupiectwa w Świdnicy i Towarzystwa Ziemi Świdnickiej została wydana nieduża książeczka „Poeci o Świdnicy”. Tomik zawierał utwory 21 poetów (wiersze niemieckich poetów na język polski przetłumaczyli Bożena Łysoń i Antoni Matuszkiewicz), wśród których znalazły się dwa wiersze Georga Bülowa „Gimnazjum Świdnickiemu” i „Nasza Świdnica”. Pierwszy wspomniany wiersz, o charakterze okolicznościowym, został napisany z okazji dwusetnej rocznicy powstania ewangelickiego gimnazjum (1708-1908), obecnie mieści się tu Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, ulica Franciszkańska 7. Bülow w latach 1898-1926 należał do grona pedagogicznego tej szkoły. A w drugim wierszu wyraził on emocjonalne przywiązanie do Świdnicy.

„Nasza Świdnica” – fragment:

Jakkolwiek me losy,
Potoczyć się mogą
Będę wierny do śmierci
Ma, Świdnico tobie
Na cmentarzu Pokoju
Chcę być pogrzebany,
Tu, w cichym lip szeptaniu
Usnę zasłuchany.

Na zabytkowym cmentarzu przy Kościele Pokoju zachowała się uszkodzona płyta nagrobna z widocznym napisem:


Guter Vatter
Professor Dr.
Georg Bülow
29.10.1866.
18.11.1926.

Oraz cytat z Ewangelii św. Jana J 16, 33. W polskim tłumaczeniu brzmi następująco:

„Bądźcie odważni, Ja zwyciężyłem świat”.

2 lipca 1888 roku Rudolf Thiele został burmistrzem miasta Świdnicy, a w latach 1896-1902 nadburmistrzem (Oberbürgermeister). Bardzo zasłużył się dla rozwoju miasta – również wielki zwolennik rozwoju turystyki w Sudetach. W dowód uznania otrzymał tytuł Honorowego Członka Świdnickiego Towarzystwa Górskiego (Schweidnitzer Gebirgsvereine – SGV). 22 marca 1877 roku wstąpił do loży „Pod Prawdziwą Jednością”. Przez pewien okres sprawował w niej najwyższą władzę wykonawczą i ceremonialną (Mistrz Loży). Przewodniczył także w loży „Wewnętrzny Wschód” (Starszy Mistrz). Był Honorowym Członkiem Wielkiej Loży Pruskiej zwanej „Royal York Pod Przyjaźnią” w Berlinie, loży „Pod Trzema Trójkątami” w Kłodzku, loży „Jutrzenki Pod Spiżowym Łańcuchem” w Dzierżoniowie i loży „Herkules” w Świdnicy. Ciekawostką jest, że Rudolfa Thiele umieścił w powieści „Niebieskie Zakony” Wojciech Koryciński:

Oczekiwania dostojników realizował burmistrz skrzętnie. Po wyborze na drugą kadencję tak się jednak rozochocił, że przyszedł na spotkanie masonów z pomysłem, by zmienić nazwę loży na „Pod Prawdziwą Wspólnotą”, ale skarcony przez bractwo odstąpił od tej idei – która w opinii dostojników była przejawem dumnego indywidualizmu i nie licowała z postawą masonów. Siódmy rok piastowania stanowiska był niezwykle ambitny i wymagał wielkich nakładów pracy, dlatego burmistrza wezwano na konsultacje. Zgodnie z rytuałem wszyscy zebrani pozostawali incognito w swych odświętnych frakach i maskach – choć miasto było na tyle małe, że znali się nawzajem doskonale i rozpoznawali po posturze czy po głosie.

W dawnej Świdnicy była bardzo znana firma handlowa zajmująca się detaliczną i hurtową sprzedażą artykułów żywnościowych. Założył ją 1 października 1879 roku kupiec Oscar Goldmann (1856-1904). Na przełomie XIX i XX wieku posiadała ona jeden z największych składów towarów kolonialnych na Dolnym Śląsku. Wysoko cenionym produktem była doskonała kawa, którą wypalano we własnej palarni. Tak opisał proces wytwarzana kawy Oscar Goldmann junior:

Starannie dobierane odmiany kawy pochodzą z niezliczonych próbek zebranych podczas procesu zakupu (kupowano ją w portach Bremy i Hamburga). Odmiany te są następnie palone w elektrycznej palarce do próbek i degustowane w filiżance do kawy. Wybór odpowiednich odmian, aby stworzyć dobrze zbalansowane mieszanki, wymaga wytrawnego podniebienia. A to zadanie – palenie i parzenie próbek kawy oraz mieszanie odmian – wykonuje osobiście osoba upoważniona.

Kawa była nieodłącznym towarem promującym firmę przez cały okres jej istnienia. Na fasadzie kamienicy Rynek 16 można zobaczyć relief przedstawiający okręt handlowy pod pełnymi żaglami, a pod nim widoczne inicjały O.G. – oznaczające Oscar Goldmann. Podobny wizerunek okrętu handlowego znajdował się na firmowych opakowaniach do kawy. Oscar Goldmann senior oraz jego synowie Paul Goldmann i Oscar Goldmann junior należeli do loży „Herkules”. Najstarszy syn Paul poległ w pierwszej wojnie światowej pod Malancourt (miejscowość we Francji). W nekrologu zamieszczonym w biuletynie na rok wolnomularski 1916/17 została zamieszczona informacja, że brat Paul Goldmann (masoni w swoich strukturach określają się mianem braci), przyjęty do loży 11 stycznia 1911 roku, wszedł do wiecznego Orientu/Wschodu 5 grudnia 1914 roku. W terminologii masońskiej wschód jest symbolicznym kierunkiem duchowego i intelektualnego centrum, z którego dociera do loży i ziemi światło wyrażające wiedzę, mądrość i oświecenie. Po śmierci Paula Goldmanna przedsiębiorstwem do 1945 roku zarządzał Oscar Goldmann junior zaliczany do czołowych obywateli Świdnicy, zasłużonych na niwie działalności społecznej. W wykazie członków świdnickiego Herkulesa na rok wolnomularski 1921/22 widnieje wpis: Goldmann, Oscar kupiec. Podporucznik w rezerwie, w stanie spoczynku. Następnie data urodzenia 28 października 1887 roku, data zawarcia związku małżeńskiego 18 maja 1920 roku i data wstąpienia do loży 9 kwietnia 1922 roku. Odznaczony Krzyżem Żelaznym II klasy i Bawarskim Orderem Zasługi Wojskowej IV klasy z mieczami. Interesującą pamiątką rodziny Goldmannów jest fotografia ukazująca Oscara juniora w swoim biurze. Obok niego, na ścianie, widoczne są dwie fotografie portretowe z wizerunkiem jego ojca Oscara seniora i brata Paula, a w rogu biurowego pomieszczenia majaczy model okrętu handlowego pod pełnymi żaglami. W 2003 roku – po raz kolejny – odwiedził Świdnicę Klaus Goldmann (1928-2006), syn Oscara juniora. Na zniszczonym rodzinnym grobowcu, który znajduje się na zabytkowym cmentarzu przy Kościele Pokoju postawił pamiątkową tablicę z napisem: „Familie Goldmann”.

Ciekawą architekturą wyróżnia się neobarokowa kamienica z 1913 roku przy placu 1000-lecia Państwa Polskiego 2. Wraz wkomponowaną w mur ogrodzeniowy altaną tworzy niepowtarzalny klimat. Na południowej fasadzie w kartuszu zostały przedstawione: cyrkiel, węgielnica, siekiera i piła. Dawniej budynek posiadał windę osobową wyprodukowaną przez wrocławską firmę J. Schammel Maschinenfabric Breslau, w 1913 roku.

Podstawowe atrybuty w ikonografii masońskiej cyrkiel i węgielnicę można zobaczyć na dawnym ewangelickim cmentarzu przy Kościele Pokoju. Widoczne są na nagrobku Friedricha Juliusa Schmidta (1816-1892), doktora filozofii, profesora, historyka. Uważany jest za twórcę lokalnego dziejopisarstwa (autor dwutomowej „Historii miasta Świdnicy”). Schmidt dwukrotnie pełnił funkcję Mistrza Loży „Herkules”, w latach 1858-1861 i 1863-1892 (został do niej przyjęty 10 września 1847 roku). Dzięki jego aktywności powstała Loża św. Andrzeja „Virtus”, w której przewodniczył od 1891 roku do 1892 roku. Żartobliwie zwano go „panującym nad Świdnicą”. W trakcie budowy drogi przeciwpożarowej – wiodącej od Kościoła Pokoju, przez cmentarz, do nowo wzniesionej bramy przy ulicy Saperów, nagrobek Juliusa Schmidta był kilka razy przenoszony. Gdy, w latach 2014-2017 odnowiono wiele kwater grobowych oraz płyt nagrobnych, odrestaurowany pomnik adepta sztuki królewskiej znalazł miejsce przy północnym murze cmentarza. Niestety, kilka miesięcy później został przewrócony. Motyw cyrkla i węgielnicy widoczny jest też na marmurowej tablicy nagrobnej Paula Steinberga (1837-1903, Partikulier – osoba utrzymująca się z własnych środków, żyjąca z dochodów np. od kapitału, Stadtverordneter – radny miejski). Należy zaznaczyć, że tylko nieliczne nagrobki posiadają typowe – jawne oznaczenia masońskie. Dlatego przy identyfikacji wolnomularzy bardzo pomocne są zachowane do naszych czasów wykazy członków świdnickich lóż publikowane w biuletynach, które oprócz imienia i nazwiska (często z tytułami szlacheckimi, zawodowymi lub wojskowymi) podają: adres zamieszkania, datę urodzenia, datę zawarcia związku małżeńskiego, datę przyjęcia do loży oraz miejsce w hierarchii lożowej, stopień wtajemniczenia i funkcje w niej pełnione. Do masonerii należało wiele osób, które miały znaczący wpływ na rozwój Świdnicy a także regionu.

W 2015 roku podczas prac restauratorskich kwatery grobowej rodziny Geislerów została odsłonięta z pod warstwy ziemi owalna tablica nagrobna Heinricha Geislera (1824-1900). Należał on do loży „Pod Prawdziwą Jednością”. W wykazie jej członków na rok wolnomularski 1873/74 widnieje wpis: Heinrich Geisler, właściciel folwarku i zarządca poczty konnej w Świdnicy (dawny zawód związany z systemem pocztowym i transportowym, który był kluczowym elementem sieci komunikacyjnej przed nadejściem kolei), następnie data urodzenia 29 stycznia 1824 roku i data wstąpienia do loży 28 stycznia 1870 roku. Można jeszcze nadmienić, że przy krzyżu umieszczonym na nagrobku znajdowała się kotwica – widoczna jeszcze na przedwojennych fotografiach.

Kwaterę grobową Hermanna Bando okala okazałe metalowe ogrodzenie. W jednym z wykazów członków loży „Pod Prawdziwą Jednością” widnieje wpis: Hermann Bando, urodzony 25.12.1837 roku, właściciel „Dworskiej i Miejskiej Apteki” w Świdnicy, następnie data wstąpienia do loży 4 lutego 1866 roku. Warto w tym miejscu wspomnieć, że od 1839 roku do 1945 roku apteka była w posiadaniu jego rodziny. Obecnie w jej pomieszczeniach znajduje się „Galeria Fotografii” – Rynek 44.

Interesujące wolnomularskie przesłanie widnieje na nagrobku kupca Maxa Lebrechta (1874-1922). Jest to wiązanka róż związana wstążką. W kontekście masońskim róża jest głębokim symbolem milczenia (zachowanie powierzonej tajemnicy), wierności braterskiej oraz duchowego rozwoju i odrodzenia. Max Lebrecht był synem masona. Do loży „Herkules” wstąpił 15 marca 1903 roku. W latach 1916-1917 pełnił w niej funkcję Mistrza Ceremonii oraz osoby odpowiedzialnej za organizację i przebieg rytuałów podczas prac wolnomularskich (Präparateur).

Na zabytkowej nekropolii zachowała się płyta nagrobna architekta Kurta Schönfeldera (1887-1940), który wraz z architektem Fritzem Zimmermannem (należał do stowarzyszenia BDA – zrzeszające architektów w Niemczech) stworzyli wiele projektów urbanistycznych w Świdnicy. Przez pewien okres czasu współpracowali ze sobą pod szyldem „Kurt Schönfelder & Fritz Zimmermann”. W latach 1927-1929 zgodnie z ich planami sfinansowano i wybudowano 256 mieszkań w mieście. Budynki według ich projektów powstały (także w latach trzydziestych) przy obecnych ulicach: Wałbrzyskiej, Kanonierskiej, Nadbrzeżnej, Wodnej, Warszawskiej i Okrężnej. Co ciekawe, że urodzili się w tym samym roku – 1887, jednocześnie wstąpili do świdnickiej loży „Herkules” – 15 listopada 1922 roku i w tym samym czasie przeszli następujące stopnie wtajemniczenia: 3 października 1923 roku i 3 września 1924 roku.

Spacerując cmentarnymi alejkami moją uwagę przykuła, wyróżniająca się rozmiarem, płyta nagrobna radcy sanitarnego Maxa Schuberta (1870-1930) i jego małżonki Elisabet Schubert, z domu Goetze (1873-1925). Max Schubert należał do loży „Herkules”. W latach 1916-1917 pełnił w niej funkcję Zastępcy Drugiego Dozorcy. W wykazie członków loży na rok 1926/27 widnieje wpis: Schubert, Max. Doktor medycyny, lekarz praktykujący, radca sanitarny, starszy oficer w korpusie medycznym, naczelny lekarz Rezerwowego Szpitala Polowego 109. Weteran wojenny, odznaczony Żelaznym Krzyżem II klasy i Hamburskim Krzyżem Hanzeatyckim. Następnie data przyjęcia do loży 31 maja 1899 roku. Schubert w latach 1926-1927 piastował funkcję Przewodniczącego – Mistrza Loży.

Masonami byli: lekarz Lichey Walter (1888-1941), do loży „Herkules” wstąpił 21 czerwca 1922 roku oraz aptekarz i radny Max Laube (1859-1932), do loży „Herkules” wstąpił 14 września 1894 roku. Ich nagrobki zachowały się na zabytkowym cmentarzu przy Kościele Pokoju. Należy jeszcze wymienić znanego świdnickiego rzeźbiarza i kamieniarza Rudolpha Schirmera, także członka loży „Herkules”. Ślady jego twórczości można odnaleźć na trzech nekropoliach w mieście. Patrz: fotoreportaż „Rudolph Schirmer – świdnicki rzeźbiarz”.

Cyrkiel, trójkąt oraz koło zębate można zobaczyć na bramie prowadzącej do dawnego młyna zbożowego „Styriusa” przy ulicy Wrocławskiej 80. W latach 1905-1945 młyn był własnością rodziny Beckerów. W jednym z biuletynów znajduje się wzmianka, że Robert Becker, młynarz, urodzony 15 stycznia 1866 roku wstąpił do loży „Pod Prawdziwą Jednością” 23 lutego 1919 roku. Można też wspomnieć, że na cmentarzu przy Kościele Pokoju na nagrobku Roberta Beckera (1866-1929) zostały uwiecznione imiona jego dwóch synów: Hansa (Johannesa) Beckera – poległ na froncie pierwszej wojny światowej 9 lipca 1915 roku i Williego Beckera – zginął tragicznie 12 maja 1945 roku.

Trzeba zaznaczyć, że choć symbolika cyrkla i węgielnicy przeważnie kojarzona jest z masonerią (zaadaptowała te narzędzia i nadała im głębokie znaczenie alegoryczne), to ma ona znacznie starsze znaczenie i rodowód. Ciekawym przykładem jest okazały kartusz z godłem cechu młynarzy na fasadzie budynku najstarszego młyna zbożowego w Świdnicy przy ulicy Westerplatte 2 (wzmiankowany w dokumentach już w 1283 roku). Ozdobną tarczę zwieńczoną dużą koroną, która podnosiła rangę rzemiosła podtrzymują dwa wspięte lwy. Na tarczy widoczne są: cyrkiel ułożony na węgielnicy, koło młyńskie, koło zębate i walce służące do zgniatania ziarna. Dawniej młynarze stanowili niezwykłą społeczność. Należeli do rzemiosł spożywczych a zarazem budowlanych. Ich podwójna przynależność wynikała z zakresu wykonywanych przez nich czynności. Posiadali bowiem wysokie umiejętności techniczne, wiedzę w zakresie rolnictwa, fizyki czy mechaniki. Wznosili młyny, a w czasie ich eksploatacji dokonywali koniecznych napraw – co było niezbędne do utrzymania ciągłości pracy i zapewnienia sprawności technicznej urządzania. Świadczyli również innym usługi ciesielskie.

Kolejnym przykładem jest neogotycki budynek dawnego cesarskiego urzędu pocztowego przy ulicy Westerplatte 19. Urząd funkcjonował w tym miejscu dwadzieścia lat, od 1901 roku – do 1921 roku. Na jego południowej elewacji znajdują się reliefy z przedstawieniami czterech godeł cechowych: siodlarzy, kowali, malarzy i młynarzy. W herbie cechu młynarzy oprócz koła młyńskiego widnieją cyrkiel i węgielnica. Warto w tym miejscu dodać, że wizerunki cyrkla i węgielnicy znajdują się na pieczęciach i godłach cechowych: bednarzy, dekarzy, cieśli, cyrklarzy, młynarzy, stolarzy, stelmachów, paśników, murarzy i kamieniarzy.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Scroll to Top